Małe reaktory modułowe, czyli SMR (Small Modular Reactors), od kilku lat są jednym z najczęściej powtarzanych haseł w energetyce jądrowej. Mają być mniejsze od klasycznych elektrowni, łatwiejsze do budowy i bardziej elastyczne. Wokół tej technologii narosło jednak sporo marketingu, dlatego warto oddzielić rzeczywiste cechy SMR od obietnic producentów.
SMR nie oznacza jednego typu reaktora
SMR nie jest nazwą konkretnego typu reaktora. To przede wszystkim kategoria konstrukcji określana przez moc, sposób modułowej budowy i przeznaczenie.
Za SMR zwykle uznaje się reaktory o mocy elektrycznej do około 300 MWe na moduł, choć granica ta nie jest ścisłą normą techniczną.
„Mały” nie oznacza jednak „prosty”. Reaktor SMR nadal wymaga paliwa jądrowego, systemów chłodzenia, zabezpieczeń, obudowy bezpieczeństwa, infrastruktury elektrycznej i całego zaplecza potrzebnego do jego eksploatacji.
„Modułowy” oznacza natomiast możliwość seryjnej produkcji dużej części instalacji i dostarczania jej na miejsce budowy w gotowych modułach. Ideą jest przeniesienie części prac z placu budowy do fabryki.
Wśród projektowanych i budowanych SMR znajdują się różne technologie.
Najwięcej projektów wykorzystuje dobrze znaną technologię reaktorów wodnych, przede wszystkim PWR, ale rozwijane są również:
- reaktory BWR,
- reaktory wysokotemperaturowe chłodzone gazem,
- reaktory na neutronach prędkich,
- konstrukcje wykorzystujące ciekłe metale lub (fluorkowe) sole stopione.
Oznacza to, że określenie „SMR” mówi nam przede wszystkim o skali i sposobie budowy, a nie o tym, co znajduje się wewnątrz reaktora.
Dlaczego w ogóle budować mniejszy reaktor?
Klasyczny reaktor jądrowy może mieć moc ponad 1000 MWe (największy działający reaktor w Chinach Taishan mam moc ok. 1700 MWe). Oznacza to ogromną inwestycję, wymagającą dużego kapitału i wieloletniej budowy.
SMR ma rozwiązywać część tego problemu.
Mniejszy pojedynczy moduł oznacza:
- niższy koszt pojedynczej inwestycji,
- możliwość budowy elektrowni etapami,
- możliwość zastosowania w miejscach, gdzie duży reaktor byłby zbyt duży,
- potencjalnie krótszy czas budowy.
Elektrownia może składać się z jednego modułu albo z kilku takich samych jednostek pracujących obok siebie.
To jednak prowadzi do ważnego pytania: czy kilka małych reaktorów rzeczywiście będzie tańszych od jednego dużego?
Nie ma tu prostej odpowiedzi.
Idea modułowości
W klasycznej elektrowni wiele elementów jest wykonywanych bezpośrednio na placu budowy. W przypadku SMR część konstrukcji ma być produkowana seryjnie w fabrykach.
Ma to kilka potencjalnych zalet:
- powtarzalność produkcji,
- lepsza kontrola jakości,
- mniejsza liczba prac wykonywanych na miejscu,
- możliwość wykorzystania doświadczeń z poprzednich egzemplarzy.
To trochę inna filozofia niż budowanie za każdym razem pojedynczej, ogromnej elektrowni.
Problem polega na tym, że korzyści z produkcji seryjnej pojawiają się dopiero wtedy, gdy rzeczywiście produkuje się wiele podobnych reaktorów. Pierwsze egzemplarze nie muszą być ani tanie, ani szybkie w budowie.
Czy SMR są bezpieczniejsze?
W wielu projektach SMR zastosowano rozwiązania, które mogą ograniczać skutki awarii.
Jednym z przykładów są pasywne systemy bezpieczeństwa, wykorzystujące zjawiska fizyczne takie jak grawitacja, konwekcja czy różnice ciśnień zamiast pomp i aktywnego sterowania. Niektóre z nich mogą działać bez zasilania elektrycznego i bez bezpośredniej ingerencji operatora.
Małe rozmiary rdzenia również mogą ułatwiać odprowadzanie ciepła powyłączeniowego.
Nie oznacza to jednak, że każdy SMR jest automatycznie bezpieczniejszy od każdego dużego reaktora. Bezpieczeństwo zależy od konkretnej konstrukcji.
SMR, które już działają
SMR nie są wyłącznie technologią przyszłości. Pierwsze małe reaktory modułowe już pracują.
Dobrym przykładem jest rosyjska pływająca elektrownia jądrowa Akademik Łomonosow, uruchomiona komercyjnie w 2020 roku w Peveku na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Na jej pokładzie znajdują się dwa reaktory KLT-40S, każdy o mocy elektrycznej około 35 MWe.
Jednostka dostarcza energię elektryczną oraz ciepło do miasta i lokalnego przemysłu. Jest to jednak konstrukcja wywodząca się z technologii reaktorów stosowanych wcześniej w radzieckich lodołamaczach, a nie przykład typowego współczesnego SMR projektowanego od podstaw z myślą o seryjnej produkcji lądowej.
Warto też pamiętać, że Rosja ma wieloletnie doświadczenie z małymi reaktorami w zastosowaniach morskich. Akademik Łomonosow nie jest więc eksperymentem, który dopiero ma udowodnić, że mały reaktor może działać. Pytaniem pozostaje przede wszystkim ekonomika i możliwość masowego wykorzystania takich konstrukcji w energetyce lądowej.
Stan polskich planów – sierpień 2026
Najbardziej zaawansowanym komercyjnym projektem SMR w Polsce pozostaje BWRX-300 rozwijany przez Orlen Synthos Green Energy (OSGE). W 2026 roku spółka kontynuuje prace nad polską wersją projektu referencyjnego. W czerwcu 2026 roku OSGE wystąpiło również o kontrakt różnicowy dla planowanej budowy 14 reaktorów BWRX-300 w trzech lokalizacjach. Są to jednak nadal plany inwestycyjne, a nie działające elektrownie.
Osobnym projektem pozostaje program KGHM, który wcześniej rozwijał koncepcję wykorzystania technologii NuScale. Projekt ten nie przeszedł jednak do etapu budowy.
Możliwe sposoby wykorzystania SMR
Produkcja energii elektrycznej to tylko jedno z możliwych zastosowań.
SMR mogą być wykorzystywane również do:
- produkcji ciepła systemowego,
- dostarczania pary dla przemysłu,
- odsalania wody,
- produkcji wodoru,
- zasilania odległych zakładów przemysłowych.
Mała jednostka może być więc interesująca tam, gdzie nie ma zapotrzebowania na ponadgigawatową elektrownię.
Gdzie jest haczyk?
Największym problemem SMR nie jest sama fizyka reaktora. Ta jest dobrze znana.
Problemem jest ekonomia.
Duża elektrownia korzysta z efektu skali: jeden ogromny reaktor produkuje bardzo dużo energii, podczas gdy wiele kosztownych elementów infrastruktury występuje tylko raz.
W przypadku SMR trzeba wyprodukować więcej urządzeń, więcej modułów i często więcej jednostek pomocniczych.
Potrzeba ochrony terenu elektrowni jest taka sama w przypadku małego jak i dużego reaktora – czyli znowu wyższy koszt na megawat.
Dlatego przewaga ekonomiczna SMR zależy w dużej mierze od tego, czy uda się osiągnąć masową produkcję seryjną.
Jeżeli każdy reaktor będzie projektowany i budowany niemal indywidualnie, część zalet modułowości może zniknąć.
Część zaawansowanych projektów SMR przewiduje wykorzystanie paliwa HALEU (High-Assay Low-Enriched Uranium), czyli uranu wzbogaconego w U-235 od 5 do 20%. Większość obecnie eksploatowanych dużych reaktorów energetycznych wykorzystuje paliwo wzbogacone do około 5%. Rozwój technologii wykorzystujących HALEU wymaga więc stworzenia nowych łańcuchów dostaw tego paliwa.
W przypadku niektórych konstrukcji pojawiają się również analizy wskazujące, że mogą one generować więcej zużytego paliwa i niektórych odpadów radioaktywnych w przeliczeniu na jednostkę wyprodukowanej energii niż duże reaktory. Wynika to m.in. z niekorzystnego stosunku powierzchni rdzenia do jego objętości oraz specyfiki niektórych konstrukcji.
Podsumowanie
SMR nie jest „miniaturową elektrownią jądrową”, którą można po prostu postawić w dowolnym miejscu. To sposób projektowania i budowy reaktorów, który ma wykorzystać mniejszą skalę i produkcję seryjną.
W tym przypadku jednak marketing znacznie wyprzedził rzeczywistość. Nie można jeszcze założyć, że SMR automatycznie będą:
- tańsze od dużych reaktorów,
- szybsze w budowie,
- prostsze w licencjonowaniu,
- bardziej opłacalne w każdych warunkach.
To są hipotezy, które trzeba potwierdzić rzeczywistymi projektami.





